Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie”? Skąd bierze się lęk przed odmawianiem i jak odzyskać własne granice
Dlaczego nie potrafię odmówić? Dlaczego zgadzam się na rzeczy, których nie chcę robić? Dlaczego boję się powiedzieć „nie”, nawet kiedy jestem zmęczona?
Jeżeli wpisałaś jedno z tych pytań do wyszukiwarki, prawdopodobnie nie szukasz kolejnej listy „10 sposobów na asertywność”.
Być może od dawna próbujesz być bardziej stanowcza. Obiecujesz sobie, że następnym razem odmówisz. Przygotowujesz nawet odpowiedź.
A potem ktoś Cię o coś prosi. I zanim zdążysz pomyśleć… z Twoich ust pada znajome: „Dobrze.” „Nie ma problemu.” „Jasne, zrobię to.”
Dopiero później pojawia się złość. Na siebie.
Przecież miałaś odpocząć.
Przecież nie miałaś już brać dodatkowych obowiązków.
Przecież wcale nie chciałaś się zgodzić.
Jeżeli dobrze znasz ten schemat, chcę Ci powiedzieć coś ważnego. Najprawdopodobniej nie jesteś słaba. Nie jesteś też „za dobra”. I bardzo możliwe, że problem nie polega na braku asertywności. Często chodzi o coś znacznie głębszego.
O sposób, w jaki Twój układ nerwowy nauczył się dbać o bezpieczeństwo.
„Nie” to nie tylko słowo. Dla mózgu może być sygnałem zagrożenia.
Kiedy mówimy o odmawianiu, większość osób myśli o umiejętnościach komunikacyjnych. Psychologia pokazuje jednak, że dla wielu ludzi powiedzenie „nie” nie jest przede wszystkim problemem językowym. Jest problemem emocjonalnym. A czasem nawet biologicznym.
Wyobraź sobie dwie osoby. Obie dostają od koleżanki tę samą prośbę: „Czy mogłabyś zostać dziś po godzinach?”.
Pierwsza odpowiada spokojnie: „Niestety nie dam rady.” I po chwili wraca do swoich zajęć.
Druga czuje, jak napina się brzuch. Serce zaczyna bić szybciej. W głowie pojawiają się myśli: „Pomyśli, że jestem leniwa”. „Będzie jej przykro”. „Może już nigdy mnie o nic nie poprosi”. „Wyjdę na egoistkę”.
Ostatecznie zostaje. Nie dlatego, że chciała. Dlatego, że lęk przed odmową okazał się silniejszy.
To właśnie ten moment jest najważniejszy. Problem nie polega na tym, że druga osoba nie wie, jak odmówić. Ona bardzo często nie czuje, że może odmówić. To ogromna różnica.
Dlaczego układ nerwowy boi się odmowy?
Ludzie są gatunkiem społecznym. Przez tysiące lat przetrwanie zależało od przynależności do grupy. Wykluczenie mogło oznaczać samotność, brak ochrony, a nawet śmierć.
Nasz mózg nadal nosi w sobie ślady tej historii. Dlatego odrzucenie społeczne aktywuje podobne obszary mózgu jak ból fizyczny.
Nie oznacza to oczywiście, że każda odmowa jest zagrożeniem. Ale oznacza, że nasz organizm jest bardzo wyczulony na sygnały mogące świadczyć o utracie więzi.
Jeżeli dodatkowo w dzieciństwie nauczyliśmy się, że miłość jest warunkowa, ten system alarmowy staje się jeszcze bardziej czuły.
Dziecko nie uczy się asertywności z książek. Uczy się jej w relacjach.
Małe dziecko nie zastanawia się, czy powinno stawiać granice. Ono po prostu komunikuje swoje potrzeby. Mówi „nie”. Płacze. Złości się. Protestuje.
Dopiero reakcje dorosłych uczą je, czy wolno mu mieć własne zdanie.
Jeżeli rodzic potrafi przyjąć dziecięce emocje, dziecko stopniowo uczy się: „Moje potrzeby są ważne”. „Nie muszę zawsze zgadzać się z innymi”. „Mogę czegoś nie chcieć i nadal być kochane”.
Nie każde dziecko ma jednak takie doświadczenia.
Niektóre dorastają w domach, gdzie sprzeciw oznaczał awanturę. Inne słyszały: „Nie pyskuj”. „Grzeczne dzieci tak się nie zachowują”. „Po wszystkim, co dla ciebie robię...”
Jeszcze inne doświadczały ciszy. Obrażania się. Wycofywania ciepła.
Lub rodzica, którego emocje były tak silne, że dziecko bardzo szybko nauczyło się jednego: Najbezpieczniej jest nikogo nie denerwować.
Nie dlatego, że było słabe. Dlatego, że było mądre. Dziecko zawsze próbuje znaleźć najlepszy sposób na przetrwanie w świecie, jaki dostało. Jeżeli odkryło, że zgadzanie się zmniejsza napięcie w domu, będzie korzystać z tej strategii.
Problem polega na tym, że po dwudziestu czy trzydziestu latach układ nerwowy nadal może reagować tak, jakby każda odmowa groziła utratą bezpieczeństwa.
Dlaczego automatycznie zgadzasz się na wszystko?
Często słyszę zdanie: „Ja nawet nie zdążę pomyśleć”.
To bardzo trafny opis. Bo wiele takich reakcji jest automatycznych. Najpierw pojawia się zgoda. Dopiero później refleksja.
Układ nerwowy działa szybciej niż świadome myślenie.
To dlatego czasami już po kilku minutach pojawia się myśl: „Po co ja się na to zgodziłam?”
Nie jest to dowód braku charakteru. To raczej znak, że Twój organizm przez lata ćwiczył jeden sposób reagowania. I robi to tak sprawnie, że dzieje się niemal bez udziału świadomości.
Nie wszyscy reagujemy na stres tak samo
Większość osób zna dwie reakcje na zagrożenie: walcz lub uciekaj. Coraz więcej badań pokazuje jednak, że istnieją również inne strategie.
Jedną z nich jest reakcja określana jako fawn.
Można ją opisać jako próbę odzyskania bezpieczeństwa poprzez zadowalanie innych.
Osoba znajdująca się w takim stanie często:
- automatycznie się zgadza,
- przeprasza nawet wtedy, gdy nie zrobiła nic złego,
- bierze na siebie nadmiar obowiązków,
- unika konfliktów za wszelką cenę,
- stara się przewidywać potrzeby innych,
- czuje się odpowiedzialna za cudze emocje.
Słowo "fawn" ma w języku polskim kilka odpowiedników w zależności od kontekstu: jako rzeczownik to jelonek lub sarenka, jako czasownik oznacza płaszczyć się, nadskakiwać lub łasić się do kogoś.
Z zewnątrz wygląda to jak ogromna życzliwość. W rzeczywistości bardzo często jest to sposób regulowania własnego lęku.
Nie oznacza to oczywiście, że każda pomoc innym wynika z traumy. Pomaganie może być pięknym przejawem troski. Warto jednak zadać sobie pytanie: Czy pomagam dlatego, że chcę? Czy dlatego, że boję się odmówić?
Mini-test: Czy trudno Ci powiedzieć „nie”?
Sprawdź, czy rozpoznajesz siebie
Odpowiedz „tak” lub „nie”.
|
Często zgadzam się na coś, choć w środku czuję, że nie mam na to siły. |
TAK |
NIE |
|
Kiedy odmawiam, długo zastanawiam się, czy kogoś nie uraziłam. |
TAK |
NIE |
|
Łatwiej pomagam innym niż proszę o pomoc. |
TAK |
NIE |
|
Mam poczucie odpowiedzialności za emocje innych ludzi. |
TAK |
NIE |
|
Często przepraszam, nawet gdy nie zrobiłam nic złego. |
TAK |
NIE |
|
Mam trudność z proszeniem o swoje potrzeby. |
TAK |
NIE |
|
Zdarza mi się być przemęczoną, bo wzięłam na siebie zbyt wiele. |
TAK |
NIE |
|
Boję się, że jeśli odmówię, ktoś uzna mnie za egoistkę lub przestanie mnie lubić. |
TAK |
NIE |
|
Mam wrażenie, że moje potrzeby są mniej ważne niż potrzeby innych. |
TAK |
NIE |
|
Po przeczytaniu tego artykułu pomyślałam: „To trochę o mnie”. |
TAK |
NIE |
Interpretacja
Jeżeli odpowiedziałeś „tak” na 5 lub więcej pytań, możliwe, że trudność z odmawianiem nie wynika wyłącznie z braku asertywności. Być może jest związana z doświadczeniami z dzieciństwa, sposobem funkcjonowania układu nerwowego lub utrwalonymi przekonaniami o sobie i relacjach. To nie jest test diagnostyczny. Ma jedynie pomóc Ci zauważyć pewne wzorce, które warto z większą ciekawością przyjrzeć się – samodzielnie lub podczas psychoterapii.
Ten artykuł Cię poruszył?
Trudność z mówieniem „nie” rzadko występuje sama. Często wiąże się z innymi przekonaniami i doświadczeniami wyniesionymi z dzieciństwa. Być może zainteresują Cię również:
- Dlaczego mam poczucie, że muszę radzić sobie sama?
- Czy jestem DDA?
- Styl przywiązania – jak wpływa na nasze relacje?
- Skąd wiem, czy mam traumę z dzieciństwa?
- Dlaczego ciągle się martwię?
- Asertywność bez poczucia winy
- Dlaczego czuję się winna, kiedy odpoczywam?
