Dlaczego robię rzeczy, których nie chcę - i nie robię tych, które chcę?

Wiesz, że powinieneś odpisać na ważnego maila, ale zamiast tego po raz kolejny zaglądasz do telefonu. Chcesz wcześniej położyć się spać, a jednak jeszcze przez godzinę przewijasz internet. Obiecujesz sobie, że nie będziesz sprawdzał, czy ktoś odpisał, podjadał wieczorem, odkładał trudnej rozmowy albo wracał do relacji, która ci nie służy… - i dokładnie to robisz.
Z drugiej strony są rzeczy, których naprawdę chcesz. Zacząć ćwiczyć. Umówić wizytę. Posprzątać dokumenty. Uczyć się języka. Wysłać CV. Odpocząć. Postawić granicę. Zająć się czymś ważnym dla siebie.
I właśnie tych rzeczy nie robisz.

Wtedy łatwo dojść do wniosku: „Brakuje mi silnej woli.”. Tyle że bardzo często problem wcale nie leży w sile woli.

 

To, co robimy, nie zawsze wynika z tego, czego chcemy

Lubimy myśleć, że zachowujemy się racjonalnie: podejmujemy decyzję, a potem ją realizujemy.
W rzeczywistości nasze zachowanie zależy od wielu procesów działających jednocześnie. Znaczenie mają emocje, poziom napięcia, zmęczenie, nawyki, wcześniejsze doświadczenia, przewidywana nagroda, lęk przed konsekwencjami, zdolność rozpoczęcia działania, a czasem również konflikt między różnymi potrzebami.
Możesz więc naprawdę czegoś chcieć, a jednocześnie mieć w sobie mechanizm, który skutecznie utrudnia wykonanie pierwszego kroku.
Możesz też naprawdę czegoś nie chcieć, a mimo to robić to regularnie, ponieważ dana czynność w określonym momencie pełni jakąś funkcję.
To ważna różnica.
Pytanie nie brzmi wtedy wyłącznie: „Dlaczego znowu to zrobiłem?”.
Bardziej pomocne może być: „Co mi to zachowanie daje właśnie teraz?” albo: „Przed czym chroni mnie to, że tego nie robię?”.

 

Natychmiastowa ulga często wygrywa z odległą korzyścią

Ludzki mózg bardzo dobrze reaguje na nagrody dostępne teraz.
Przewijanie telefonu może dawać natychmiastową stymulację. Odłożenie trudnego zadania - chwilową ulgę. Zjedzenie czegoś - przyjemność. Sprawdzenie wiadomości - moment poczucia kontroli. Rezygnacja z trudnej rozmowy - zmniejszenie napięcia.
Korzyści z innych działań bywają odroczone.
Regularny ruch może poprawić samopoczucie za kilka tygodni. Porządkowanie finansów może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa w przyszłości. Nauka języka może przynieść efekt za wiele miesięcy.
Dlatego nie jest niczym dziwnym, że w chwili napięcia mózg wybiera rozwiązanie, które przynosi ulgę szybciej.
Nie znaczy to, że każdej takiej decyzji jesteśmy bezradnie podporządkowani. Warto jednak rozumieć, z czym właściwie konkurujemy.

 

Czasem zachowanie jest sposobem regulowania emocji

Niektórych zachowań nie powtarzamy dlatego, że są dla nas dobre. Powtarzamy je, ponieważ pomagają nam coś poczuć - albo właśnie czegoś nie czuć. Może chodzić o zmniejszenie lęku, nudy, samotności, frustracji, poczucia pustki czy napięcia. Czasem o chwilowe odcięcie od problemu. Innym razem o pobudzenie się wtedy, kiedy jesteśmy wyczerpani.
Dlatego pytanie: „Dlaczego nie potrafię przestać?” warto czasem zastąpić pytaniem: „Jaką emocję próbuję w ten sposób regulować?”.
To szczególnie ważne przy zachowaniach, które powtarzają się mimo wcześniejszych postanowień.
Jeżeli zachowanie pomaga regulować napięcie, sama próba jego zakazania często pozostawia człowieka z tym samym napięciem - tylko bez dotychczasowego sposobu radzenia sobie.

Podobny mechanizm może podtrzymywać także przewlekłe martwienie się: analizowanie kolejnych możliwych scenariuszy może na chwilę dawać poczucie przygotowania i kontroli, choć niekoniecznie prowadzi do rozwiązania problemu. Więcej o tym w artykule „Dlaczego ciągle się martwię?”.

 

„Nie robię” często oznacza „unikam dyskomfortu”

Odkładanie działania zwykle opisujemy jako problem z organizacją. Tymczasem często jest to problem z emocją pojawiającą się przed rozpoczęciem zadania.

Może to być:

  • lęk, że sobie nie poradzę,
  • obawa przed oceną,
  • poczucie przytłoczenia,
  • nuda,
  • niepewność, od czego zacząć,
  • złość, że „muszę”,
  • wstyd,
  • przewidywane zmęczenie,
  • lęk przed tym, co stanie się po wykonaniu zadania...

Odkładając, redukujemy ten dyskomfort. Na chwilę.
I właśnie dlatego unikanie tak łatwo się utrwala: przynosi natychmiastową ulgę.

 

Perfekcjonizm może wyglądać jak brak motywacji

Czasem ktoś bardzo chce coś zrobić, ale stawia sobie warunek: „Muszę zrobić to naprawdę dobrze.”. A czasem jeszcze: „Muszę zrobić to idealnie, inaczej nie ma sensu.”.
Wtedy zadanie zaczyna rosnąć.
Nie trzeba już tylko napisać maila. Trzeba napisać idealnego maila.
Nie trzeba posprzątać fragmentu pokoju. Trzeba wreszcie zrobić porządek ze wszystkim.
Nie trzeba wyjść na dwudziestominutowy spacer. Trzeba zacząć regularnie ćwiczyć i zmienić styl życia.
Im większy próg wejścia, tym większa szansa, że nie zaczniemy wcale.
Tu często pojawia się myślenie „wszystko albo nic”: jeśli nie mogę zrobić czegoś tak, jak powinienem, odkładam to do momentu, w którym będę miał więcej czasu, energii albo motywacji.
A ten moment może długo nie nadejść.

Podobny mechanizm może pojawiać się również przy odpoczynku: chcę zwolnić, ale jednocześnie mam poczucie, że najpierw powinienem skończyć wszystkie obowiązki albo „zasłużyć” na wolne. O tym, dlaczego odpoczywanie samo w sobie może uruchamiać napięcie, szerzej znajdziesz w artykule „Dlaczego nie umiem odpoczywać?”.

 

Czasem buntujemy się przeciwko własnemu „muszę”

Bywa też odwrotnie. Sam przed sobą stawiasz wymaganie:
„Muszę ćwiczyć.”
„Muszę wcześniej wstawać.”
„Muszę się wreszcie ogarnąć.”

I nagle jakaś część ciebie odpowiada: „Nie będziesz mi mówił, co mam robić.” Nawet jeśli to ty sam jesteś autorem nakazu.
Takie zjawisko może być szczególnie silne u osób, które przez wiele lat doświadczały dużej presji, kontroli albo wysokich wymagań. Wtedy każde „powinienem” może uruchamiać nie tylko motywację, ale również opór.
Warto wtedy sprawdzić, czy za zadaniem stoi rzeczywista potrzeba: „Chcę zadbać o zdrowie” czy raczej wewnętrzny nakaz: „Porządny człowiek powinien tak robić.”. To nie zawsze prowadzi do tej samej decyzji.

 

Funkcje wykonawcze: wiedzieć to nie to samo co zrobić

Istnieje jeszcze jeden ważny mechanizm. Człowiek może dokładnie wiedzieć:

  • co ma zrobić,
  • dlaczego warto,
  • jak to zrobić,
  • i nawet naprawdę chcieć to zrobić… a mimo to mieć trudność z rozpoczęciem działania.

Za przejście od zamiaru do działania odpowiadają między innymi funkcje wykonawcze: zdolność rozpoczęcia zadania, planowania kolejnych kroków, utrzymania uwagi, kontrolowania impulsów czy przewidywania czasu.
Trudności w tym obszarze mogą pojawiać się przy przeciążeniu, niewyspaniu, przewlekłym stresie, depresji, silnym lęku, a szczególnie wyraźne bywają u osób z ADHD.
Dlatego zdanie: „Skoro naprawdę bym chciał, to bym zrobił” jest wtedy po prostu nieprawdziwe. Chęć i możliwość wykonania działania to nie to samo.

 

A może chcę dwóch sprzecznych rzeczy naraz?

Czasem problemu nie da się wyjaśnić ani nawykiem, ani perfekcjonizmem, ani funkcjami wykonawczymi. Bo konflikt jest głębszy.

Możesz jednocześnie:

  • chcieć bliskości i bać się zależności,
  • chcieć awansu i obawiać się większej odpowiedzialności,
  • chcieć odpocząć i uważać odpoczynek za lenistwo,
  • chcieć zakończyć relację i bać się samotności,
  • chcieć powiedzieć „nie” i bardzo potrzebować aprobaty.

Ten ostatni konflikt dobrze widać wtedy, gdy zgadzasz się na coś, czego wcale nie chcesz, ponieważ odmowa uruchamia lęk, poczucie winy albo obawę przed utratą czyjejś sympatii. Ten mechanizm opisany jest dokładniej w artykule „Dlaczego tak trudno powiedzieć NIE?”.

Wtedy nie mamy do czynienia z brakiem konsekwencji. Mamy do czynienia z konfliktem potrzeb.

Jedna część ciebie ciągnie w jedną stronę, druga - w przeciwną. Im silniejsze są obie, tym większe może być utknięcie.

 

Schematy też kierują zachowaniem

Na nasze decyzje wpływają również utrwalone sposoby myślenia o sobie i relacjach.
Jeżeli gdzieś głęboko funkcjonuje przekonanie: „Muszę zasłużyć na akceptację”, możesz zgadzać się na rzeczy, których nie chcesz.
Jeżeli działa przekonanie: „I tak sobie nie poradzę”, możesz nie zaczynać.
Jeżeli ważne jest: „Nie wolno mi zawieść innych”, możesz konsekwentnie ignorować własne potrzeby. Wtedy zachowanie, które z zewnątrz wygląda nieracjonalnie, w logice danego schematu może mieć bardzo dużo sensu.

Niektóre takie przekonania mogą kształtować się szczególnie silnie w dzieciństwie spędzonym w nieprzewidywalnym, przeciążającym lub dysfunkcyjnym środowisku. Jeśli chcesz przyjrzeć się temu w tym kontekście, zobacz również artykuł „Czy jestem DDA?”.

 

Zanim zaczniesz ze sobą walczyć, sprawdź mechanizm

To samo zachowanie może mieć zupełnie różne przyczyny. Ktoś nie zaczyna zadania, bo:

  • nie wie, od czego zacząć,
  • boi się porażki,
  • zadanie jest potwornie nudne,
  • jest wyczerpany,
  • chce zrobić je idealnie,
  • nie widzi szybkiej nagrody,
  • buntuje się przeciwko przymusowi,
  • albo wcale nie chce tego zadania — tylko uważa, że powinien chcieć.

Dlatego jedna uniwersalna rada zwykle nie działa:

  • Po prostu zacznij.
  • Zrób plan.
  • Usuń rozpraszacze.
  • Musisz być bardziej zdyscyplinowany.

Każda z tych porad może być czasem pomocna. Ale tylko wtedy, gdy odpowiada na rzeczywisty mechanizm.

 

Co mnie właśnie zatrzymuje?

Przygotowałam proste narzędzie, które pomaga zatrzymać się na moment przed kolejną próbą „zmuszenia się”.
Najpierw wybierasz jedną z dwóch sytuacji: Chcę to zrobić, ale nie robię. albo: Nie chcę tego robić, ale znowu to robię.
Potem sprawdzasz, co najbardziej pasuje do tego, co dzieje się właśnie teraz: unikanie dyskomfortu, potrzeba szybkiej ulgi, przeciążenie, perfekcjonizm, trudność z rozpoczęciem, nawyk, bunt wobec „muszę”, konflikt potrzeb czy coś jeszcze.
Dopiero wtedy warto szukać małego kroku.
Nie po to, żeby znaleźć kolejny sposób na zmuszenie siebie. Raczej po to, żeby lepiej zrozumieć: „Co właściwie wydarza się między moim »chcę« a moim działaniem?”.
Bo czasem zmiana zaczyna się nie od większej dyscypliny, ale od trafniejszego rozpoznania problemu. Może pomocne wyda ci się to narzędzie:

Co mnie właśnie zatrzymuje

 

Kiedy warto przyjrzeć się temu głębiej?

Każdemu zdarza się odkładać zadania albo robić rzeczy, których później żałuje. Warto jednak zastanowić się nad rozmową ze specjalistą, jeżeli taki wzorzec powtarza się od dawna, dotyczy wielu obszarów życia albo prowadzi do poważnych konsekwencji: problemów w pracy, finansach, relacjach, zdrowiu czy codziennym funkcjonowaniu.
W psychoterapii nie chodzi wtedy wyłącznie o nauczenie się „większej samokontroli”. Czasem ważniejsze jest zrozumienie, jaką funkcję pełni dane zachowanie, jakie emocje pozwala regulować, przed czym chroni i jakie potrzeby lub przekonania stoją za nim w tle.
Bo człowiek rzadko robi coś zupełnie bez powodu. Nie zawsze tylko ten powód jest od razu widoczny.

 

Plaża