Dlaczego mam poczucie, że muszę radzić sobie sam(a)?

„Przecież inni mają swoje problemy.” „Nie chcę nikomu zawracać głowy.” 
„Muszę być silna.” „Jakoś dam radę.”
Jeżeli choć jedno z tych zdań brzmi znajomo, być może od dawna niesiesz ciężar, którego wcale nie musiałaś dźwigać sam.
Co ciekawe, osoby, które mają głęboko zakorzenione przekonanie, że powinny radzić sobie samodzielnie, bardzo często są postrzegane przez otoczenie jako wyjątkowo zaradne. To one organizują, pomagają, rozwiązują problemy i są „tym silnym człowiekiem” w rodzinie lub pracy.
Paradoks polega na tym, że za tą siłą często kryje się ogromna samotność.

 

To nie jest cecha charakteru

W gabinecie psychoterapeutycznym rzadko spotyka się osoby, które po prostu lubią wszystko robić samodzielnie. Znacznie częściej spotykam ludzi, którzy nauczyli się, że na pomoc nie można liczyć.
To bardzo ważna różnica.
Bo pomiędzy zdaniem: „Lubię być samodzielna”„Nie mam wyboru, muszę radzić sobie sam” rozciąga się cały świat doświadczeń.
To drugie przekonanie najczęściej nie jest świadomą decyzją. Jest sposobem przystosowania się do życia.

 

Dziecko uczy się świata bardzo wcześnie

Psychologia rozwojowa pokazuje, że małe dziecko nie uczy się świata poprzez wykłady rodziców. Uczy się poprzez doświadczenie.
Jeżeli wielokrotnie doświadcza, że jego potrzeby są zauważane, że może liczyć na dorosłego, że ktoś je uspokoi, wesprze lub pomoże rozwiązać problem, powoli buduje wewnętrzne przekonanie: „Nie wszystko muszę robić sam. Mogę korzystać z pomocy innych”. 
Jeżeli jednak doświadczenia wyglądają inaczej, dziecko zaczyna tworzyć zupełnie inny obraz świata.

 

Kiedy samodzielność staje się strategią przetrwania

Nie chodzi wyłącznie o przemoc czy poważne zaniedbanie. Czasami wystarczy dorastanie w domu, w którym rodzice byli przeciążeni, chorowali, zmagali się z własnymi problemami psychicznymi, uzależnieniem, rozwodem albo po prostu nie byli emocjonalnie dostępni.

Dziecko bardzo szybko uczy się wtedy kilku ważnych zasad:

  • nie dokładaj problemów,
  • nie przeszkadzaj,
  • nie pokazuj słabości,
  • poradzisz sobie sama,
  • inni mają ważniejsze sprawy.

Z czasem przestaje nawet próbować prosić o pomoc. Nie dlatego, że jej nie potrzebuje. Dlatego, że nauczyło się, iż proszenie niewiele zmienia.

 

Mózg zapamiętuje to jako sposób na bezpieczeństwo

Dzisiaj wiemy już, że powtarzające się doświadczenia z dzieciństwa wpływają nie tylko na nasze przekonania, ale również na sposób działania układów odpowiedzialnych za reagowanie na stres, relacje i poczucie bezpieczeństwa.
Mózg nie pyta, czy dana strategia czyni nas szczęśliwymi. Pyta: Czy wcześniej pozwalała przetrwać?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, będzie ją uruchamiał także wiele lat później.
Dlatego dorosła kobieta może mieć wspierającego partnera, życzliwych przyjaciół i współpracowników, a mimo to automatycznie odpowiadać: „Nie, dziękuję. Sama zrobię”
Nie dlatego, że naprawdę chce wszystko robić sama. Dlatego, że jej układ nerwowy nauczył się, iż tak jest bezpieczniej.

 

Silna nie zawsze znaczy bezpieczna

Wiele osób utożsamia samodzielność z dojrzałością. I rzeczywiście - umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami jest ogromnym zasobem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy samodzielność przestaje być wyborem.
Jeżeli nie potrafisz odpocząć.
Jeżeli nie umiesz poprosić o pomoc.
Jeżeli czujesz napięcie, kiedy ktoś chce Cię odciążyć.
Jeżeli masz wrażenie, że wszystko zależy od Ciebie.
To nie jest już siła. To przymus.

 

Badania mówią podobnym językiem

Psychologia od wielu lat pokazuje, że jednym z najważniejszych czynników chroniących zdrowie psychiczne nie jest samodzielność, lecz możliwość korzystania z własnych oraz społecznych zasobów.
Koncepcja poczucia koherencji Aarona Antonovsky'ego, rozwijana również przez polskich badaczy, podkreśla, że człowiek lepiej radzi sobie z przeciwnościami wtedy, gdy ma przekonanie, że wokół niego istnieją dostępne zasoby - zarówno własne, jak i pochodzące od innych ludzi. Nie chodzi więc o to, by wszystko unieść samemu, ale by wiedzieć, że nie zawsze trzeba.
Coraz więcej badań dotyczących zdrowia psychicznego wskazuje również, że wsparcie społeczne należy do najważniejszych czynników chroniących przed przewlekłym stresem, wypaleniem i depresją. Samowystarczalność bywa cenna, ale dopiero wtedy, gdy nie wyklucza możliwości sięgania po pomoc.

 

To przekonanie często kosztuje więcej, niż myślisz

Osoby, które przez lata funkcjonują według zasady „muszę radzić sobie sam”, często nie zauważają, jak wiele je to kosztuje.
Zmęczenie. Przeciążenie. Napięcie. Poczucie odpowiedzialności za wszystkich. Trudność w odpoczynku. Samotność, której nie widać z zewnątrz. 
Bo przecież świetnie sobie radzą. Przynajmniej tak wygląda to z perspektywy innych.

 

Dobra wiadomość

Przekonania nie są wyrokami.
Powstały jako najlepsze rozwiązanie dostępne w określonym momencie życia. A skoro zostały wyuczone, mogą również stopniowo ulec zmianie.
Nie oznacza to, że z dnia na dzień zaczniesz prosić wszystkich o pomoc. Najpierw warto zrozumieć, skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że musisz radzić sobie sam. Dopiero wtedy można zacząć budować nowe doświadczenia.
Takie, w których proszenie o wsparcie nie jest oznaką słabości. 
Jest oznaką bezpieczeństwa.

 

A jeśli czytając ten tekst pomyślałaś „To dokładnie o mnie”...

Być może nie jesteś po prostu nadmiernie samodzielna.
Być może od wielu lat nosisz strategię, która kiedyś pomogła Ci przetrwać, ale dziś coraz bardziej odbiera Ci spokój.
To nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak. To znaczy, że Twój organizm bardzo długo robił wszystko, aby Cię chronić. A to dobry punkt wyjścia do zmiany.

 

Może warto również przeczytać:

Dlaczego ciągle się martwię?
Czy mam traumę z dzieciństwa?
Jak być dla siebie życzliwym? 
Czy jestem DDA? 
O traumie rozwojowej 

 

Kobieta na plaży